Archive for the ‘zabawa w Internet’ Category

Czas, który minął został (dobrze) wykorzystany - plany na 2007

Tuesday, January 30th, 2007

Sporo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu tutaj. Zapomniałem w ogóle, że ten blog istnieje. Pamiętałem tylko, że istnieją dwa inne blogi: www.magoo.pl/blog oraz www.mojbiznes.pl/blog, a dojdą niebawem dwa następne (o tym na końcu). Przypomniała mi Kira, która widać przypadkiem się na niego natknęła.

Pół roku temu odgrażałem się światu, że stworzę kolejny klon z serii digg.com i słowa dotrzymałem. Wiem, nie nadaję się na polityka. Co zyskał polski internet przez pojawienie się mojbiznes.pl ? Nie mi to oceniać, ale patrząc na statystyki mam wrażenie, że serwis na coś się komuś przydaje. Mam wiele pomysłów na jego dalszy rozwój, ale bywa, że mam związane ręce.

Znane i lubiane magoo.pl znalazło inwestora. Pozwoli to na modernizację serwisu i włączenie go w nurt gospodarki kapitalistycznej. Czy oznacza to pierwsze zyski ? Możliwe. Pewne jest tylko to, że oznacza gigantyczną pracę jaką muszę wykonać. Czasem dużo prościej jest zbudować coś od zera niż dokonać istotnych zmian w żyjącym już organizmie. Ale płacę frycowe za brak doświadczenia na krajowym poletku e-commerce.

Jak już zapowiadałem, mojbiznes.pl będzie mieć siostrę. Na razie to tyle, co mogę powiedzieć o tym projekcie. Liczymy z Tumem na gorące przyjęcie, za 2-3 miesiące.

Marzy mi się też podbój USA i chyba mam asa w rękawie. Obiecuje wyciągnąć go jeszcze w tym roku.

Dla porządku chciałbym zaznaczyć, że od lipca 2006 przebywam na wygnaniu w mieście Płock, gdzie wspieram bezpieczeństwo energetyczne kraju. Praca o tyle ciekawa, co motywująca, by kiedyś z tych projektów wyklarowała się sytuacja, w której nie będę musiał już tego robić. I tym skomplikowanym zdaniem żegnam się na następne pół roku. Chyba, że ktoś mi znowu przypomni, że blogi zakłada się głownie, by w nich (regularnie) pisać :)

web 2.0, 3.0, 3.14, a nawet 5.27

Sunday, April 30th, 2006

Na początku wydawało mi się, że hasło web 2.0 to pusty frazes. Dzisiaj nie jestem już tego taki pewien. W ramach walki z własną ignorancją przyjrzałem się trochę temu zjawisku. Doceniam potrzebę stosowania XHTML i CSS. Doceniam AJAX.

W Google widzÄ™ pewne zagrożenie. Jestem online ok. 10 lat. PamiÄ™tam czasy FidoNet oraz modemów 14400 (i 9600 też, 2400 nie miaÅ‚em) oraz darmowe hostowania stron na Polbox’ie. W tamtych czasach Internet (Polski szczególnie) byÅ‚ bardziej “techniczny”, a mniej “biznesowy”. Dzisiaj jest inaczej. Wielu ludzi w Polsce wychodzi z zaÅ‚ożenia, że jeÅ›li czegoÅ› nie znajdÄ… w google.pl to, to coÅ› nie istnieje. Amerykanie znajÄ… jeszcze yahoo.com, bo o altavista.com juz pewnie zapomnieli.

PowstaÅ‚y takie branże jak SEO, gdzie ludzie dzielÄ… siÄ™ na tych, którzy “już prawie wiedzÄ…” jak dziaÅ‚a Google i na tych, którzy udajÄ…, że wiedzÄ… jak dziaÅ‚a. Niektóre strony powstajÄ… tylko i wyłącznie dlatego, by mieć taki, a nie inny PR. PR jest dziÅ› dobrem cennym. Mimo iż nikt, go na oczy nie widziaÅ‚ i jest tylko wynikiem matematycznego wzoru. Ale sÄ… tacy, dla których jest on komponentem caÅ‚kiem realnych dochodów. DziÅ› stronÄ™ tworzy siÄ™, by dobrze “wypaść” w Google, a nie dlatego by wnieść coÅ› ciekawego w dorobek ludzkoÅ›ci. MiÅ‚oÅ›nicy teorii spiskowych wiedzÄ… doskonale, że dziÅ› rzÄ…dzi informacja. A kto jest jej najwiÄ™kszym dilerem (z dnia na dzieÅ„ coraz wiÄ™kszym, dziÄ™ki nam) ? Wcale nie Microsoft. Co bÄ™dzie, gdy Google Earth nie pokaże jakiegoÅ› kraju ? To znaczy, że on przestaÅ‚ istnieć ?

Dlatego, inicjatywy web 2.0 są ważne. Pozwalają prowadzić odrobinę ładu w szumie informacyjnym. Oddają władzę nad contentem w ręce ludu, a wyłączają z niej bezduszne algorytmy. Za jakiś czas będziemy zastanawiać się, czy to na pewno wyszło nam na dobre.

Co mnie irytuje w web 2.0 ? To, że tworzÄ… siÄ™ ortodoksyjne kółka wzajemnej adoracji (lub hate’ingu). Czytam sobie dyskusje, gdzie wÄ…tkiem przewodnim jest problem “czy jeÅ›li coÅ› nie używa AJAX to zasÅ‚uguje na miano web 2.0″, “serwis A jest lepszy od B, bo A waliduje siÄ™ na Strict, a B tylko na Transitional”, “Czy używanie atrybutu accesskey nie ingeruje zbytnio w czyjÄ…Å› prywatność”.

Rozumiem potrzebę unifikacji i formalizacji pewnych zjawisk. To upraszcza komunikację. Jeśli dziś powiem, że razem z kolegą zabieramy się za serwis web 2.0 to nie muszę dodawać, że będzie w XHTML, content dostarczą użytkownicy, a AJAX ‘odświeży’ nam zawartość strony. Wypadało, by jeszcze dodać, że będzie innowacyjny i naprawdę potrzebny…, chyba że dziś największą potrzebą jest „współczynnik konwersji�.