Polski internet obiegła ostatnio informacją o bankructwie jednego z większych i starszych sklepów internetowych - hoopla.pl
Temat już pewnie dobrze został przewałkowany przez blogosferę. Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. W artykułach na ten temat często przypomina się, że “Hoopla.pl została w październiku 2007 r. uznana przez Deloitte za najbardziej dynamiczną środkowoeuropejską firmę”
Wiele osób, które to czyta zastanawia się zapewne jak to możliwe, że taka wspaniała firma, nadzieja całej Środkowej Europy z dnia na dzień pada jak mucha, a jej akcje dla inwestora (MCI) są warte dokładnie 1zł.
Osobiście miałem przyjemność pracować w firmie, która to w tym samym rankingu (z tym, że w 2005 roku) zajęła miejsce w pierwszej 20tce
Współpracę z tą firmą wspominam bardzo miło i sympatycznie, natomiast wiadomość o jej znalezieniu się w tym zestawieniu była dla mnie porażająca. To firma jakich w Polsce są setki, a w Centralnej Europie tysiące. Firma będąca ISP oraz zajmująca się tworzeniem low costowych serwisów internetowych o budżetach średnio 3-5k. I daję głowę, że nikt z Was o niej nigdy nie słyszał, bo niby przy jakieś okazji?
Do dziś nie pojmuję jakim cudem znalazła się w tym rankingu. Słyszałem jednak, że ów ranking jest / był w istocie konkursem beletrystycznym na najlepszą powieść dotyczącą swojej firmy, wysnutą przez prezesów. Trzeba było podesłać trochę historyjek, mieć kilka ciekawych referencji, egzotycznych klientów, niewiarygodne wyniki finansowe oraz kosmiczne plany na przyszłość i zostawało się jednym z liderów regionu.
Niezależnie od obecnej sytuacji sklepu hoopla.pl egzamin z “kreatywnej dynamiki” według Deloitte zdali wzorowo.
Parafrazując Łonę - “Nie ufajcie rankingowi”



















