Archive for the ‘zabawa w Internet’ Category

Nie ufajcie rankingowi

Monday, October 6th, 2008

Polski internet obiegła ostatnio informacją o bankructwie jednego z większych i starszych sklepów internetowych - hoopla.pl

Temat już pewnie dobrze został przewałkowany przez blogosferę. Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. W artykułach na ten temat często przypomina się, że “Hoopla.pl została w październiku 2007 r. uznana przez Deloitte za najbardziej dynamiczną środkowoeuropejską firmę

Wiele osób, które to czyta zastanawia się zapewne jak to możliwe, że taka wspaniała firma, nadzieja całej Środkowej Europy z dnia na dzień pada jak mucha, a jej akcje dla inwestora (MCI) są warte dokładnie 1zł.

Osobiście miałem przyjemność pracować w firmie, która to w tym samym rankingu (z tym, że w 2005 roku) zajęła miejsce w pierwszej 20tce

Współpracę z tą firmą wspominam bardzo miło i sympatycznie, natomiast wiadomość o jej znalezieniu się w tym zestawieniu była dla mnie porażająca. To firma jakich w Polsce są setki, a w Centralnej Europie tysiące. Firma będąca ISP oraz zajmująca się tworzeniem low costowych serwisów internetowych o budżetach średnio 3-5k. I daję głowę, że nikt z Was o niej nigdy nie słyszał, bo niby przy jakieś okazji?

Do dziś nie pojmuję jakim cudem znalazła się w tym rankingu. Słyszałem jednak, że ów ranking jest / był w istocie konkursem beletrystycznym na najlepszą powieść dotyczącą swojej firmy, wysnutą przez prezesów. Trzeba było podesłać trochę historyjek, mieć kilka ciekawych referencji, egzotycznych klientów, niewiarygodne wyniki finansowe oraz kosmiczne plany na przyszłość i zostawało się jednym z liderów regionu.

Niezależnie od obecnej sytuacji sklepu hoopla.pl egzamin z “kreatywnej dynamiki” według Deloitte zdali wzorowo.

Parafrazując Łonę - “Nie ufajcie rankingowi”

Czas opróżnić szafy, czyli darmowe pomysły za jeden uśmiech

Monday, September 29th, 2008

Zapraszam do punktowania mojego pomysłu na serwis internetowy w ramach akcji “Nie bądź psem ogrodnika” organizowanej przez autora bloga netto.blox.pl

Każdy z Was ma pewnie pełną szufladę (albo nawet szafę) pomysłów. Czas przestać się oszukiwać, że uda się je wszystkie zrealizować i skupić się na tych najbardziej wartościowych i realistycznych.

Ja w ramach porządków w  szafie przedstawiam “Słówkera”. Pomysł do samodzielnego montażu i wykorzystania. W razie podjęcia rękawicy służę radą i wsparciem moralnym.

W szafie zrobi się nieco luźniej, a jako ciekawostkę powiem, że realizowany obecnie panklient.pl czekał w niej 3 lata. Chodzą słuchy, że było warto czekać :)

Polska 2.0, czyli za 12,99 pracownik fastfoodu staje się człowiekiem

Friday, September 26th, 2008

Pomijając wszelkie terminologie i numeracje webu, w przypadku polskiej sieci możemy zdefiniować (głównie na potrzeby tego posta) epokę przed NK i po NK.

NK w moim odczuciu pełni dziś rolę współczesnej książki telefonicznej. A że technika poszła do przodu to można jeszcze dorzucać zdjęcia i wysyłać “smsy”. W PRLu w ramach profilu można było sobie wstawić przed nazwiskiem tytuł naukowy. Aż żal tak “pięknej” tradycji, bo wymarła ona również na wizytówkach.

W tamtych czasach, by zadbać o całą swoją prywatność wystarczyło zastrzec numer telefonu, dziś jesteśmy na tacy. Sama NK to wynalazek zupełnie niewinny, ale życie tworzy nieoczekiwane mashupy.

Zastanawialiście się kiedyś kto pracuje w Mc Donaldzie? W sumie po co. Przecież to “studencki pracodawca roku”, a studenci gdzieś pracować muszą (niewidzialna ręka rynku nieruchomości postanowiła ostatnio, że mieszkać nie muszą).

Jako, że Mc Donald obok którego codziennie przechodzę jest w remoncie na miejsce eksperymentu wybrałem KFC. Tam stuff ma na tabliczkach swoje imię i nazwisko, a jak ktoś jest słaby z pamiętania to na paragonach drukowane są personalia kasjera. Jeszcze o dziwo bez numeru gadu gadu.

Po przepytaniu NK dowiedziałem się, że dziewczyna, która sprzedała mi dziś śniadanie ma jakieś życie prywatne, przyjechała z mniejszej miejscowości, studiuje na politechnice i walczy o miejsce w DSie, ma nawet jakiś przyjaciół. Studiuje dziennie więc za parę dni już jej tam nie będzie. Te wszystkie informacje kosztowały mnie na wynos 12,99.

Anonimowy, pomiatany i powszechnie wyśmiewany sprzedawca fastfoodu staje się nagle człowiekiem i to co gorsza z ambicjami. Co niektórzy dali by mu nawet status mikrocelebryty, bo w sumie kto dziś nim nie jest?

Czy taki masowy zanik anonimowości zmieni nasze relacje między ludzkie? Czy teraz świat dzieli się na “znajomych” i tych których jeszcze nie namierzyłem na google lub NK?

Czujecie już różnicę między “przed” i “po” NK?

Power of proud crowd

Wednesday, August 20th, 2008

Sukcesem zakończyła się ogółnoplaneterna kampania “Głosuj na Gdynię”, o której informowałem w lutym http://krzysztof.gibek.net/blog/2008/02/27/gdynia-ostatnie-starcie/

Po blisko pół roku firma Hasbro uprzejma była zaprezentować nam wyniki rywalizacji o miejsca w światowej edycji gry planszowej Monopoly. Dla wszystkich, którzy wspierali samozwańczego reprezentanta Polski serdeczne gratulacje. Do wyrównanej walki stanął również Szczecin. Przypomnę tylko, że Warszawa była nominowała przez organizatorów (Gdynia musiała wystąpić najpierw w eliminacjach) i tutaj lud stolicy się nie popisał. Warszawa nawet na moment nie włączyła się w walkę o premiowane miejsca, a jak pokazują wyniki nie liczyła się wcale wielkość państwa. Czy to znaczy, że Polacy nie lubią swojej stolicy? Może zamiast wydawać pieniądze na reklamówki miasta w TVN24 informujące, że w Warszawie wszystko jest naj naj naj w Polsce (wszyscy na to przecież łożymy) najpierw przekonali by do tego chociażby jej mieszkańców?

Ma ktoś pomysł, dlaczego firmie Hasbro liczenie wyników zajęło aż pół roku?

Dodatkowe informacje:

http://www.mmtrojmiasto.pl/2895/2008/8/20/gdynia-dostala-sie-do-monopoly

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=29288

http://www.gdynia.pl/wydarzenia/70_51569.html

http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5611103,Kup_sobie_Gdynie.html

TMT.Communities’08 Warsaw

Saturday, June 14th, 2008

Mam nadzieję, że znajdę chwilę, by podzielić się wrażeniami z tej imprezy, które są jak najbardziej pozytywne. Blogosfera huczy od niepochlebnych opinii na temat tej konferencji, pewnie między innymi dlatego, że prelegenci nie mówili za dużo o zbawianiu świata, standardach W3 i innych wysoko uduchowionych tematach. Nie wyrazili też samokrytyki, że robienie kasy na komentarzach na onecie jest wysoce niemoralne.

Pewnie również dlatego, że przemawiali ludzie, którzy na internecie robią jedynie pieniądze, ale nie wiedzą o nim wszystkiego. Natomiast obecnie na sali blogerzy nie chcieli się raczej wdawać w dyskusje, bo jak się wszystko wie to o czym dyskutować?

A tutaj oficjalna galeria zdjęć w tym moje zdjęcie, chyba pierwsze na tym blogu

Do zobaczenia na najbliższym 3Campie. Postaramy się z Maćkiem Saganowskim co nieco opowiedzieć o tej imprezie.

BTW: Prośba do Michała Fabera, żeby następnym razem nie kazał mi po 2h snu odpowiadać przed pełną salą na pytania “Dlaczego wspomagam przedsiębiorców na Togo“, bo to było ostatnie pytanie jakiego się spodziewałem ever i zrobić ze mnie idiotę mógł na 100 innych sposobów :)

Społeczne inwestowanie, czyli być jak Roman Abramowicz

Sunday, June 1st, 2008

Polecam (nie tak znowu nowy) artykuł na blogu webstop.pl na temat społecznego inwestowania na przykładzie serwisu pozwalającego nam stać się współwłaścicielem profesjonalnej, brytyjskiej drużyny piłkarskiej. Drugi zaś serwis pozwoli nam wcielić się w szefa wytwórni płytowej i inwestować w tych artystów muzycznych, którzy naszym zdaniem mają szansę na sukces komercyjny.

Dzisiaj postanowiłem sprawdzić oba serwisy.

Jeśli chodzi o myfootballclub.co.uk to moją szczególną uwagę zwróciły w miarę szczegółowe raporty finansowe dostępne dla wszystkich “akcjonariusz”. Nie udało mi się jeszcze doczytać na jakiej zasadzie można tam zarobić pieniądze. Hasło “The club has the potential to reach the Premiership” zachęca jedynie do tego, by zainwestować niezbędne minimum, czyli 35 funtów.

Pomijam już fakt, że drużyna Ebbsfleet United sezon zakończyła w środku angielskiej V ligi ze stratą finansową. Ale pewnie podczas sezony było sporo emocji i zabawy. Zwłaszcza przy wspólnym wyborze składu i taktyki

Może właśnie chodzi o samą zabawę i jest to nic innego jak serwis networkingowy, gdzie społeczność koncertuje się w okół czegoś co istnieje w prawdziwym świecie. Jest to i tak ogromny postęp ludzkości, jeśli pomyśleć o tym jak wielomilionowym biznesem są serwisy oferujące wyłącznie wirtualne przedmioty, opłacane prawdziwymi pieniędzmi. Chyba, że pojęcia “prawdziwy” i “wirtualny” nie mają już dziś żadnego znaczenia.

Moja, kolejna dzisiejsza inwestycja to dwie wokalistki szukające po 50k USD przy pomocy serwisu sellaband.com

Na wstępie zaznaczam, że Michaela Shiloh (tutaj na myspace) to ta, której muzyka mi sie podoba, a LAdY HaiDeE ma w tym momencie najkrótszą drogę do zebrania kwoty, która pozwoli jej nagrać płytę.

Możecie wesprzeć mój wybór inwestując min. 10 USD

Czy słusznie nazywamy takie serwisy społecznym inwestowaniem? Może jest to po prostu wyłącznie zabawa, a hasło “inwestowanie” jest jedynie na zachętę?

Pomimo tego co sądzi wielu z Was, uważam że serwisy tego typu przyjmą się w Polsce. Może nie dzisiaj, ale za 2-3 lata będą budzić równie wielkie emocje jak nasza-klasa.pl. Ile można marnować życia i pieniędzy na kupowanie wirtualnych kwiatków i czajenie się z nimi do panien, z którymi baliśmy się zamienić słowo na przerwie, w liceum, 10 lat temu, w prawdziwym świecie.

Ja chętnie spotkałbym się od czasu do czasu ze znajomymi, z którymi wspólnie zainwestowaliśmy np. w płytę artystki z Kalifornii, żeby np. zorganizować jej koncert i promocję w Polsce. A może wyjazd na mecz europejskich pucharów z naszym Internet United ?:)

Zmora komentowania na blogach

Thursday, May 22nd, 2008

…przynajmniej moja - to brak powiadomienia o nowych komentarzach w wątkach, gdzie biorę udział w dyskusji.

Absurdalne wydaje się ręczne sprawdzanie co parę godzin, czy mój komentarz uzyskał jakiś follow up. Po pewnym czasie mi się to nudzi i np. za 3 miesiąc przypadkiem odkrywam, że dyskusja w której brałem kiedyś udział rozwinęła się w taki a nie inny sposób.

Prostym rozwiązaniem jest np, zastosowanie WordPressowego pluginu: CommentMailer24

Teraz wystarczy, że pod komentarzem zaznaczycie jeden checkbox:

Ignorancja 24

Saturday, May 17th, 2008

Nie tak dawno Marcin Jagodziński pisał na łamach netto.blox.pl o ignorancji mediów internetowych na przykładzie gazeta.pl: http://netto.blox.pl/2008/05/ignorancja-w-gazeciepl.html

Mi dzisiaj udało się zobaczyć kilkadziesiąt ostatnich sekund programu “Ostatnie piętro” na TVN24 i fragment poświęcony serwisom networkingowym. Wywiadzik z panią z profeo.pl (…) oraz screen shoty popularnych, polskich serwisów czyli goldenline.pl, profeo.pl i …. busines.net

Macie pomysł jaki jest stopień ignorancji osoby, która przygotowywała ten materiał, że:

  • nie sprawdziła, że serwisem, o którym ma być mowa jest biznes.net, a nie busines.net (skąd w ogóle taki pomysł?)
  • nie zauważyła ,że coś może być nie tak, skoro słowo business pisze się przez dwa “s” na końcu
  • nie wydało jej się podejrzane, że prezentowany serwis odbiega nieco tematyką od programu
  • nie spostrzegła (potrzeba na to ok .10 sekund), że prezentowana strona została wykonana tylko i wyłącznie, by zbierać zagubionych, początkujących użytkowników internetu (w tym redaktorów polskich, topowych mediów) i przekierowywać ich na linki sponsorowane

W sumie CEO biznes.net - Michał Faber sam jest sobie winien. Jakby miał domenę .net.pl zamiast .net to może komuś w redakcji TVN 24 zapaliła by się ta ostatnia czerwona lampka. A tak to na “Ostatnim piętrze” siedzą po ciemku.

Też jesteście dziwni?

Tuesday, May 6th, 2008

magdap80 6 maja 2008
23:36 hej
­
jamarpl 6 maja 2008
23:37 kto hej?
­
magdap80 6 maja 2008
23:37 zki
23:37 hej
23:37 magda
23:37 masz ochote na chwile rozmowy?
­
jamarpl 6 maja 2008
23:37 a skad sie znamy?
­
magdap80 6 maja 2008
23:38 nei znmay sie
23:38 nie znamy sie
­
jamarpl 6 maja 2008
23:38 przykro mi, ale nie zawiera znajomsci przez internet
23:38 milego wieczoru
­
magdap80 6 maja 2008
23:38 dziwny jestes ale pa

Zapraszam na wywiad ze mną dla przepisnabiznes.pl

Tuesday, April 8th, 2008

Stworzyłeś Magoo.pl i mojbiznes.pl. Jak zaczęła się Twoja przygoda z internetem i tymi projektami?

Przygodę z aplikacjami internetowymi zacząłem 10 lat temu jako programista. Początkowo był to Perl, później PHP. Pracując w tej branży w pewnym momencie stwierdziłem, że nie bawi już mnie praca dla klientów, wykonywanie zleceń. Wtedy postanowiłem zrealizować swój pierwszy poważny projekt – Magoo.pl……..

http://www.przepisnabiznes.pl/wywiady/krzysztof-gibek-mojbiznes-pl.html