Archive for the ‘Inwestowanie’ Category

Społecznościowy filar emerytalny

Thursday, January 15th, 2009

Od lutego startuję z pewnym eksperymentem inwestycyjnym, którego wyniki poznamy niestety, dopiero za 20 lat. Chociaż weryfikację poczynionych tutaj założeń można będzie przeprowadzić już po 4-5 latach. Tak długo będziecie musieli czytać tego bloga :)

Jako, że nie jestem najlepszym klientem ZUSu i staram się odprowadzać tam tylko tyle ile nakazuje prawo, to nie spodziewam się z ich strony solidnej emerytury. Tak naprawdę nie może się jej chyba spodziewać nikt, ale ja przynajmniej nie będę zdziwiony.

Postanowiłem więc odkładać trochę co miesiąc. W lutym 2008 wykupiłem w Skandia polisę o nazwie Spektrum Plus na okres 20 lat. Polisa jest zarządzana przez bankiera z Noble Banku i kosztuje mnie 500 zł miesięcznie. Wyliczając zyski zakładałem sobie, że polisa będzie zarabiać 10% rocznie. Tak naprawdę liczę na dużo więcej, ale jak to mówił doradca, bierzemy 10%, bo to wszędzie, ładnie pasuje :)

Po 20 latach mamy więc 382 848 zł .Od tego trzeba odjąć „Belkę”, bo w zapewnienia, że do tego czasu już go nie będzie, nie wierzę.

Niestety, przyszedł dobrze znany Pan Kryzys i w roku 2008 mogę zapomnieć nawet o 10%. Tak naprawdę jestem jakieś 300zł w plecy.

Nie można wyciągać tutaj żadnych wniosków dla inwestycji która ma 20x większy horyzont. Ostatnio chciałem nawet wykupić kolejną polisę, ale wpadłem na nieco inny pomysł - pożyczki społecznościowe.

Temat, chociaż nowy to pewnie już Wam dobrze znany. Tak więc co miesiąc będę przeznaczał 500zł na pożyczanie pieniędzy innym ludziom, przez internet za pośrednictwem serwisów kokos.pl i nowopowstałego smava.pl. Chociaż, z pewnością, w przyszłości pojawią się też inne okazuje. Sam jestem ciekawy, czy prawo nie zabrania mi pożyczania pieniędzy innym obywatelem UE, za pomocą lokalnych platform. Zacznijmy jednak skromniej.

Dlatego przedkładam pożyczki społecznościowe ponad inwestowanie w akcje, surowce, pogodę i inne tematy, które tak zawiodły w ostatnim miesiącach?

Bo w czasach kryzysu powraca zaufanie do najstarszych sposobów zarabiania pieniędzy, a takimi są właśnie pożyczki. Dotychczas ta sfera inwestowania była zarezerwowana wyłącznie dla banków. Od pewnego czasu już nie jest.

Pożyczki społecznościowe, to poza większym oprocentowaniem (nawet cztery razy stopa lombardowa, czyli do 26% w skali roku) również większe ryzyko. To nie jest tak, że ludzie nie spłacają swoich kredytów bankom, bo banki to duże i złe korporacje, których nie trzeba żałować. Ludzie nie spłacają z różnych powodów i mi też pewnie nie wszyscy pieniądze oddadzą, a mam mniejsze możliwość nacisku niż te duże, prawdziwe banki. Nie jestem jednak bez szans i dlatego to ryzyko podejmuję.

Zakładam, że uwzględniając ryzyko, zarobię na tym średnio 20% rocznie. Spłaty odbywają się w cyklu miesięcznym i będę je w 100% (rata+odsetki) reinwestował następnego miesiąca. Różnica będzie tylko w podatku Belki. Wspomniana polisa jest tego typu tworem, że podatek będę musiał zapłacić dopiero po 20 latach. W przypadku pożyczek, będę płacił co roku.

Jak to się kalkuluje? Pomijając podatek, po 20 latach mam na koncie jakieś 1,5 mln.

Nie są to kwoty, które powalają w tej perspektywie czasowej, ale wydają mi się że lepiej dostać 1,5 mln zł do ręki niż coś tam z ZUSu co miesiąc.

A jak Wy myślicie?

Społeczne inwestowanie, czyli być jak Roman Abramowicz

Sunday, June 1st, 2008

Polecam (nie tak znowu nowy) artykuł na blogu webstop.pl na temat społecznego inwestowania na przykładzie serwisu pozwalającego nam stać się współwłaścicielem profesjonalnej, brytyjskiej drużyny piłkarskiej. Drugi zaś serwis pozwoli nam wcielić się w szefa wytwórni płytowej i inwestować w tych artystów muzycznych, którzy naszym zdaniem mają szansę na sukces komercyjny.

Dzisiaj postanowiłem sprawdzić oba serwisy.

Jeśli chodzi o myfootballclub.co.uk to moją szczególną uwagę zwróciły w miarę szczegółowe raporty finansowe dostępne dla wszystkich “akcjonariusz”. Nie udało mi się jeszcze doczytać na jakiej zasadzie można tam zarobić pieniądze. Hasło “The club has the potential to reach the Premiership” zachęca jedynie do tego, by zainwestować niezbędne minimum, czyli 35 funtów.

Pomijam już fakt, że drużyna Ebbsfleet United sezon zakończyła w środku angielskiej V ligi ze stratą finansową. Ale pewnie podczas sezony było sporo emocji i zabawy. Zwłaszcza przy wspólnym wyborze składu i taktyki

Może właśnie chodzi o samą zabawę i jest to nic innego jak serwis networkingowy, gdzie społeczność koncertuje się w okół czegoś co istnieje w prawdziwym świecie. Jest to i tak ogromny postęp ludzkości, jeśli pomyśleć o tym jak wielomilionowym biznesem są serwisy oferujące wyłącznie wirtualne przedmioty, opłacane prawdziwymi pieniędzmi. Chyba, że pojęcia “prawdziwy” i “wirtualny” nie mają już dziś żadnego znaczenia.

Moja, kolejna dzisiejsza inwestycja to dwie wokalistki szukające po 50k USD przy pomocy serwisu sellaband.com

Na wstępie zaznaczam, że Michaela Shiloh (tutaj na myspace) to ta, której muzyka mi sie podoba, a LAdY HaiDeE ma w tym momencie najkrótszą drogę do zebrania kwoty, która pozwoli jej nagrać płytę.

Możecie wesprzeć mój wybór inwestując min. 10 USD

Czy słusznie nazywamy takie serwisy społecznym inwestowaniem? Może jest to po prostu wyłącznie zabawa, a hasło “inwestowanie” jest jedynie na zachętę?

Pomimo tego co sądzi wielu z Was, uważam że serwisy tego typu przyjmą się w Polsce. Może nie dzisiaj, ale za 2-3 lata będą budzić równie wielkie emocje jak nasza-klasa.pl. Ile można marnować życia i pieniędzy na kupowanie wirtualnych kwiatków i czajenie się z nimi do panien, z którymi baliśmy się zamienić słowo na przerwie, w liceum, 10 lat temu, w prawdziwym świecie.

Ja chętnie spotkałbym się od czasu do czasu ze znajomymi, z którymi wspólnie zainwestowaliśmy np. w płytę artystki z Kalifornii, żeby np. zorganizować jej koncert i promocję w Polsce. A może wyjazd na mecz europejskich pucharów z naszym Internet United ?:)

Nie wystarczy mieć kontakty. Trzeba umieć je wykorzystać

Saturday, March 8th, 2008

Chciałbym polecić wszystkim moim szanownym znajomym świetny artykuł na blogu Alexa Barszczewskiego. Dla mnie i dla niektórych z Was poruszane tam kwestie są więcej niż oczywiste, ale ile na co dzień mamy przypadków wypaczania istotny Networkingu i braku umiejętnego gospodarowania kontaktami.

Nie przypadkowo umieszczam ten w wpis w kategorii „Inwestowanie” Kontakty (jak i nie które przedsięwzięcia) maja wymiar ponad finansowy, ale często pozwalają nam osiągnąć nasze zawodowe zamierzenia.

Przekonałem się tym, gdy zmuszony byłem szukać na zewnątrz pomocy przy prowadzeniu projektów i nadal, gdy poszukuję osoby do realizacji kolejnych pomysłów.

Tutaj można ściągnąć krótki poradnik w PDF, który powstał na bazie powyższego artykułu. Chociaż gorąco polecam przyjrzenie się również dyskusji, która wciąż toczy się na blogu.

Forex dla ignorantów, czyli nie próbujcie tego w domu - suplement

Friday, December 21st, 2007

Jako ciekawostkę podaję jeszcze statystyki co do działalności oby programów.

Nazwałem je 2006 i 2007 od daty ich "produkcji". Jak widać starszy radzi sobie lepiej. Tym ciekawe, że jak obrazuje wycinek raportu, decyzje o typie pozycji, długie lub krótkiej podejmuje według bardzo skomplikowane algorytmu. Po prostu otwiera pozycję w przeciwnym kierunku do poprzedniego razu :)

Program

Para Magic number Zysk
2006 EUR/USD 777 i 7771 1139,56
2007 EUR/USD 888 i 8881 -552,77
2007 GBP/USD 999 80,79
      667,58 (bez kosztów swap)

 

Forex dla ignorantów, czyli nie próbujcie tego w domu

Friday, December 21st, 2007

 

Komu z nas nie marzy się pasywny dochód?, czyli „okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy”

Myślę, że ciekawym pomysłem tego typu jest FOREX. Ktoś zaraz powie, że FOREX to praca jak każda inna i wymaga sporego zaangażowania. Będzie miał oczywiście rację. Platformy do gry na tym rynku pozwalają jednak na pewną automatyzację, czyli wykorzystywanie specjalnych mini programów, które za nas podejmują decyzje o otwarciu lub zamknięciu pozycji. Dobierają one parametry transakcji jak również mogą dokonywać ich korekty w miarę rozwoju sytuacji.

Wymyśliłem więc sobie, że gdyby mieć w miarę solidny algorytm, to skromny komputer ze stabilnym łączem internetowym mógłby w zaciszu generować spore zyski bez jakiegokolwiek naszego udziału. Czy można wyobrazić sobie lepszą definicję pasywnego dochodu ?

Czy moje założenie jest słuszne? Odsyłam zainteresowanych do forum http://www.forex.nawigator.biz/dyskusje gdzie zawodowcy obalają fachowymi argumentami mrzonki takich zapaleńców jak ja.

Lektura tego oraz innych rzetelnych źródeł informacji nie napawa optymizmem. Forex to jednak miejsce, gdzie liczy się wiedza i doświadczenie. Można tam bardzo szybko i dużo zarobić, ale jeśli startujemy z mojego poziomu to raczej tylko wiele stracić.  I tutaj mógłbym zakończyć, gdyby nie zuchwały eksperyment, który postanowiłem przeprowadzić.

Czytając wyrywkowo różnego rodzaju fora internetowe doszedłem do wniosku (z pewnością to banał), że podstawą sukcesu nie jest tutaj sam algorytm, a raczej metoda zarządzania ryzykiem. Wypatrzyłem tutaj małą szansę, że nawet nie wiedząc dokładnie jak dany algorytm działa można go użyć do zarabiania pieniędzy, byłe by chociaż w podstawowym stopniu potrafił zarządzał naszym portfelem. To podstawowe zarządzanie miało by polegać na ustawianiu sztywnych parametrów Stop Loos i Take Profit, czyli wartości, które określają jaką stratę możemy zaakceptować i jaki zysk nas zadowoli. Nie bez znaczenia jest też dobór wolumenu, by zapobiec sytuacji, gdy stawiamy wszystko na jedną kartę. Automatyzacja ma też tą zaletę, że wyłącza podatny na histerie i euforię czynnik ludzki. Potrzebowałem robota, który trzymał by za mnie dyscyplinę i nie poddawał się pomysłom, by zaryzykować więcej niż planowałem bo może się tym razem uda.

Skąd wziąć taki algorytm? Napisać samemu? Oczywiście, można. Ale trzeba wiedzieć coś o programowaniu (z tym nie mam problemów) i o samym rynku Forex (tutaj mam same problemy). Skorzystałem więc z gotowca zamieszczonego w Internecie. Eksperci mają podzielone zdania, czy powszechnie dostępne programy mają jakąś wartość. Bez wątpienia wartość mają, ale trzeba je odpowiednio poustawiać, poprzerabiać, wytestować i dopasować do swoich potrzeb i wymagań. Nie ma skróconych dróg. Nie możemy wyobrażać sobie, że ściągniemy z Internetu darmowy program, który będzie dla nas zarabiał 10-20% miesięcznie zawsze i wszędzie. A jednak sam musiałem się o tym przekonać.

Poszukiwana zacząłem od strony http://www.mql4.com. W Internecie znajdziecie sporo forów, a tam dziesiątki automatów (zwanych również strategiami czy ekspertami). Sporo jest też wersji płatnych.

Moje poszukiwania zakończyłem na dwóch podobnych do siebie programach: NeuroMoneyManagement i NeuroMACDwithMM.

Polecam oczywiście czytanie tych informacji w oryginalne mi nie jest to dane :( Mój wybór niektórzy ocenili bezlitośnie.

 

21 listopada, czyli miesiąc temu rozpocząłem grę przy użyciu tych dwóch automatów z początkowym kapitałem 5 tysięcy zł.  Zaczynałem grę na dwóch crossach: EUR/USD oraz GBP/USD. W połowie gry zrezygnowałem z tej drugiej pary.

Po przeprowadzeniu ponad 100 transakcji zakończyłem grę z zyskiem 614,16 zł co daje 12% zysku w skali miesiąca. Pełną historię transakcji obrazuje ten raport

Fajnie, prawda? Żadnej pracy, a 600 (minus 19% podatku Belki) zł do kieszeni. Mam jednak niedoparte wrażenie, że miałem więcej szczęścia niż rozumu. Miesiąc to za mało, żeby cokolwiek stwierdzić. Mam przeczucie, że następny miesiąc zakończyłbym takim samym, globalnym wynikiem, czyli nadal miałbym 10-12% z tym, że już w skali dwóch miesięcy. Mimo iż przez miesiąc bilans nigdy (z wyjątkiem pierwszych transakcji) nie był ujemny, a kilka razy zysk przekraczał 20% to pod koniec sytuacja była dramatyczna. Nie znam się, ale według mnie to zbyt duża amplituda, żeby spać spokojnie. Dlatego czeka mnie sporo analizy i szukania nowych parametrów wejściowych, może nawet nowych algorytmów.

Reasumując. Nie próbujcie tego w domu. Grajcie na kontach demo, trenujcie, uczcie się, nie bądźcie zuchwałymi ignorantami jak ja :)