Moja walka z czasem

Przy okazji premiery nowego, bezpłatnego magazynu na temat GTD, który bardzo polecam chciałbym podzielić się z Wami kilkoma hackami, które sam stosuję w życiu codziennym, a które to pozwalają mi efektywniej wykorzystywać 24h dziennie. Nie pracuję na etacie, chociaż praca wyznacza mi pewien zakres stałych obowiązków. Niezależnie od tego bootstrapuję kilka projektów. Dla mnie każda chwila jest cenna, bo dzięki takiemu podejściu mam czas na dużo więcej niż tylko pracę. Wyznaję dewizę, że czas, podobnie jak pieniądze leży na ulicy. Problem tylko, że nie można go podnieść. Trzeba robić wszystko, by go tam nie zostawiać.

Dlaczego do pracy jeżdżę komunikacją miejską?

Przejechanie samochodem z centrum Gdyni do centrum Gdańska w godzinach porannych i późnym popołudniem bywa ponad godzinną przygodą w korkach. Wykorzystanie komunikacji miejskiej ma dla mnie dwie podstawowe zalety:

  • dostaję ekstra, dziennie 2h które mogę wykorzystać na jedną z czynności opisanych poniżej
  • w pakiecie mam darmowy, krótki spacer, który po całym dniu siedzenia przed komputerem (oraz przed następna rundą siedzenia przed nim) jest bezcennym wspomagaczem przyzwoitej formy mojego organizmu.

Zdarza mi się też czasem podróżować do innych miast w celach służbowych. Mając do wyboru 3 godziny samochodem lub 4 pociągiem wybiorę pociąg. W obie strony, daje mi to 8 ekstra godzin (dzień pracy!). Na taki wypad zawsze zabieram dwie baterie do laptopa albo dużo rzeczy do przeczytania. Mimo tej całej komputeryzacji to nadal prowadząc samochód nie wiele da się robić innych rzeczy w tym samym czasie.

Dlaczego nie mam iPhone’a?

iPhone to prawdopodobnie świetne urządzenie, ale dla mnie to przede wszystkim gadget. Na obecnym etapie mojego życia, przy decyzji o wyborze telefonu kierowałem się względami czysto praktycznymi. Używam HTC TyTN II, bo ma wbudowaną klawiaturę, na której można stosunkowo szybko pisać. Czas jaki spędzam w pociągach i autobusach wykorzystuję na szybkie odpisywania na maile, wprowadzania notatek, itp.

Czy na Twoim iPhonie i jego klawiaturze ekranowej można robić to równie szybko i wygodnie?

Dlaczego RSSy czytam na papierze?

RSS to wspaniały wynalazek, bo to my decydujemy kiedy czytamy interesujące nas informacje i artykuły. Ja osobiście nie lubię czytać dłuższych tekstów na komputerze. Co dzień rano, przed wyjściem do pracy, przeglądam kanały RSS, zbieram wszystko (copy/paste) do jednego pliku w Wordzie i drukuję go. Jest to przeważnie 40-50 stron. Jeśli wybierzemy opcję drukowanie obustronnego i po dwie strony na jednej kartce wyjdzie nam max 12 kartek A4. Lasy cierpią, ale te dwie, zaoszczędzone dzięki komunikacji miejskiej godziny są doskonale spożytkowane. Szkoda mi czasu, który spędzam w domu czy pracy na czytanie.

Dlaczego nie oglądam filmików na YouTube i nie klikam na linki?

Oczywiście, że oglądam i klikam, ale prawie nigdy w momencie otrzymania takiego linku. Moją podstawową czynnością w takim przypadku jest wysłanie linka na specjalne konto pocztowe (można użyć reguł w Outlooku). Artykuły kryjący się pod linkami drukuję rano, następnego dnia, razem z RSSami, a inne rzeczy, jak np. filmiki na YouTube oglądam raz w tygodniu, zbiorczo. Może jestem nieco opóźniony, ale tak samo jak procesor najwięcej zasobów poświęca na przełączanie się miedzy zadaniami, tak człowiek traci najwięcej produktywności, gdy jest ciągle odrywany od aktualnie wykonywanego zadania i przełączany do innego. Nie ma znaczenia czy zrobimy sobie przerwę na 3 minutowy teledysk, czy na przeczytanie kilku akapitów tekstu. Ponowne przestawienie się na poprzednie zadanie kosztuje zbyt wiele, zwłaszcza, gdy robimy do kilkanaście razy dziennie.

Używanie reguł i grupowanie maili z linkami w różnych folderach pozwoli na łatwą priorytetyzację poszczególnych informacji.

A jak wygląda Wasza walka o czas?


3 Responses to “Moja walka z czasem”

  1. Faktycznie z tą komunikacją miejską to dobry sposób - ja mam jednak z tym jeden problem. Za czasów studenckich starałem się uczyć jadąc autobusem na uczelnię - niestety kiedy wlepię oko w książkę, zeszyt czy laptopa (ba - nawet w komórkę) to po 10-ciu minutach mam taką chorobę lokomocyjną, że nawet jak zacznę gapić się za okno to pół godziny mam z głowy na dojście do siebie.

    Mimo wszystko - każdemu polecam to rozwiązanie, jeżeli nie cierpi tak jak ja ;) Spaceru oczywiście nic nie zastąpi i tutaj raczej problemów może nie będzie.

    Co do przerywania pracy - sam czasami tak robię celowo - głównie w trakcie robienia czegoś nie-rutynowego - jeżeli utknę w pewnym momencie to po prostu “przełączam się” na kilka minut i nieco zrelaksowany wracam do poprzedniego zadania.

    W przypadku zadań rutynowych jednak tutaj po prostu nie ma co się odrywać (chyba, żeby zrobić trzy okrążenia wokół fotela w celach zdrowotnych) i najczęściej udaje się zrobić wszystko o wiele szybciej.

  2. [...] Krzysztof Gibek « Moja walka z czasem [...]

  3. Andrzej Niklas says:

    Myślę, że warto darzyć takim samym szacunkiem swój czas, jak i czas ludzi wokół :)

Leave a Reply