Archive for October, 2008

Kryzys finansowy na własnym przykładzie

Wednesday, October 15th, 2008

Około półtora miesiąca temu postanowiłem w banku Millennium zaciągnąć pożyczkę hipoteczną w CHF o wysokości 65 tysięcy złotych. Pożyczka ta charakteryzowała się tym, że miała nieporównywalnie niższe oprocentowanie (6,29%)  od zwyczajnego kredytu konsumenckiego, gdzie oprocentowanie sięga nawet 25%. Zwłaszcza w przypadku, krótkiego okresu kredytowanie (5 lat) jaki mnie interesował. Zabezpieczeniem jest jakaś nieruchomość, wiec ryzyko dla banku dużo mniejsze.

Wszystko szło gładko i bezproblemowo, pozytywną decyzję otrzymałem 25 września i jak informowali mnie pracownicy banku lada dzień będziemy umawiać się na podpisanie umowy. Ostatnią przeszkodą miała być (raczej rutynowa) decyzja ubezpieczyciela, firmy zewnętrznej, która ubezpiecza takie kredyty.

No i pewnego pochmurnego dnia do siedziby banku Millennium dotarła informacja, że na świcie szaleje kryzys, biedne banki przestają już sobie ufać i nie pożyczają wzajemnie pieniędzy. Z dnia na dzień mój kredyt zaczął być dla banku problemem, bo jeśli mają do dyspozycji ograniczoną ilość gotówki to wolą ją pożyczać tak, by maksymalnie na tym zarobić, a zarobek 10 tysięcy złotych w ciągu 5 lat (tak by to wyglądało w moim przypadku) nie robi na nich wrażenia. Lepiej z takich małych kredycików ustukać ogromny, na 45 lat, podnieść marżę i dobrze zarobić.

Zaczęły się więc dziać dziwne i absurdalne rzeczy. Okazywało się, że pełnomocnictwo się nie nadaje (wcześniej było super) , że kolejne pełnomocnictwo nie zostało wysłane do analityka przez pracownika banku, mimo zapewnień, że tak się stanie. Sami już zaczęli się gubić w ściemnianiu, przestali odpisywać na maile i oddzwaniać na telefony.

Dzisiaj, czyli 15 października wyjaśnienie pojawiło się w prasie.

Dodatkowo, otrzymałem telefon od banku Millennium, że w związku z „sytuacją na rynku” i w trosce o „bezpieczeństwo swoich klientów” anulują wszystkie decyzje dotyczące kredytów w walutach i kierują do ponownego rozpatrzenia na nowych warunkach.

Moim zdaniem, ktoś w Millennium już dawno podjął nieoficjalną decyzję o wstrzymaniu tych kredytów, z tym, że oficjalnie potrzebna była np. uchwała zarządu, więc nakazali pracownikom robić wszystko, by uniemożliwić podpisanie już przyznanych kredytów. Gra na czas się opłaciła. Wreszcie oficjalnie i pełnoprawnie mogą powiedzieć mi „F*CK OFF”.

Ja rozumiem, że to są pieniądze banków (w pewnym sensie) i nie ma żadnego nakazu pożyczania ich komukolwiek, ale fakt, że byłem przez miesiąc czasu okłamywany przez instytucję, której powinno się z założenia ufać jest chyba godny odnotowania z pożałowaniem wyłącznie.

Widać ten cały kryzys nie dotyka wyłącznie sfery finansowej. Aktualne wydarzenia pokazują, że banki są ostatnimi instytucjami na świecie, które powinny mieć do czynienia z pieniędzmi, ale również i z ludźmi.

* Dzięki dla Arka za ilustrację do postu

Nie ufajcie rankingowi

Monday, October 6th, 2008

Polski internet obiegła ostatnio informacją o bankructwie jednego z większych i starszych sklepów internetowych - hoopla.pl

Temat już pewnie dobrze został przewałkowany przez blogosferę. Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. W artykułach na ten temat często przypomina się, że “Hoopla.pl została w październiku 2007 r. uznana przez Deloitte za najbardziej dynamiczną środkowoeuropejską firmę

Wiele osób, które to czyta zastanawia się zapewne jak to możliwe, że taka wspaniała firma, nadzieja całej Środkowej Europy z dnia na dzień pada jak mucha, a jej akcje dla inwestora (MCI) są warte dokładnie 1zł.

Osobiście miałem przyjemność pracować w firmie, która to w tym samym rankingu (z tym, że w 2005 roku) zajęła miejsce w pierwszej 20tce

Współpracę z tą firmą wspominam bardzo miło i sympatycznie, natomiast wiadomość o jej znalezieniu się w tym zestawieniu była dla mnie porażająca. To firma jakich w Polsce są setki, a w Centralnej Europie tysiące. Firma będąca ISP oraz zajmująca się tworzeniem low costowych serwisów internetowych o budżetach średnio 3-5k. I daję głowę, że nikt z Was o niej nigdy nie słyszał, bo niby przy jakieś okazji?

Do dziś nie pojmuję jakim cudem znalazła się w tym rankingu. Słyszałem jednak, że ów ranking jest / był w istocie konkursem beletrystycznym na najlepszą powieść dotyczącą swojej firmy, wysnutą przez prezesów. Trzeba było podesłać trochę historyjek, mieć kilka ciekawych referencji, egzotycznych klientów, niewiarygodne wyniki finansowe oraz kosmiczne plany na przyszłość i zostawało się jednym z liderów regionu.

Niezależnie od obecnej sytuacji sklepu hoopla.pl egzamin z “kreatywnej dynamiki” według Deloitte zdali wzorowo.

Parafrazując Łonę - “Nie ufajcie rankingowi”