Pomijając wszelkie terminologie i numeracje webu, w przypadku polskiej sieci możemy zdefiniować (głównie na potrzeby tego posta) epokę przed NK i po NK.
NK w moim odczuciu pełni dziś rolę współczesnej książki telefonicznej. A że technika poszła do przodu to można jeszcze dorzucać zdjęcia i wysyłać “smsy”. W PRLu w ramach profilu można było sobie wstawić przed nazwiskiem tytuł naukowy. Aż żal tak “pięknej” tradycji, bo wymarła ona również na wizytówkach.
W tamtych czasach, by zadbać o całą swoją prywatność wystarczyło zastrzec numer telefonu, dziś jesteśmy na tacy. Sama NK to wynalazek zupełnie niewinny, ale życie tworzy nieoczekiwane mashupy.
Zastanawialiście się kiedyś kto pracuje w Mc Donaldzie? W sumie po co. Przecież to “studencki pracodawca roku”, a studenci gdzieś pracować muszą (niewidzialna ręka rynku nieruchomości postanowiła ostatnio, że mieszkać nie muszą).
Jako, że Mc Donald obok którego codziennie przechodzę jest w remoncie na miejsce eksperymentu wybrałem KFC. Tam stuff ma na tabliczkach swoje imię i nazwisko, a jak ktoś jest słaby z pamiętania to na paragonach drukowane są personalia kasjera. Jeszcze o dziwo bez numeru gadu gadu.
Po przepytaniu NK dowiedziałem się, że dziewczyna, która sprzedała mi dziś śniadanie ma jakieś życie prywatne, przyjechała z mniejszej miejscowości, studiuje na politechnice i walczy o miejsce w DSie, ma nawet jakiś przyjaciół. Studiuje dziennie więc za parę dni już jej tam nie będzie. Te wszystkie informacje kosztowały mnie na wynos 12,99.
Anonimowy, pomiatany i powszechnie wyśmiewany sprzedawca fastfoodu staje się nagle człowiekiem i to co gorsza z ambicjami. Co niektórzy dali by mu nawet status mikrocelebryty, bo w sumie kto dziś nim nie jest?
Czy taki masowy zanik anonimowości zmieni nasze relacje między ludzkie? Czy teraz świat dzieli się na “znajomych” i tych których jeszcze nie namierzyłem na google lub NK?
Czujecie już różnicę między “przed” i “po” NK?
tak to jest … co wiecej - dowiadujac sie z nk jak sie nazywa, wyglada i skad jest, mozesz sprawdzic czy ma konto np.na gronie. tam dowiesz sie jaki ma “nick”, co da ci dalsza mozliwosc sprawdzania, np - blip. ponadto, jesli dziewczyna jest “aktywna” w internecie, byc moze dowiesz sie gdzie imprezuje (booom), jak wyglada jej zycie prywatne (flickr), jak wyglada/l dokladny przebieg zatrudnienia (goldenline), a gdyby jeszcze bylo malo - dzieki wymienionemu nk wiesz kiedy wraca do domu, i czy wieczory spedza przed komputerem(uzytkownicy on/offline). ahm, blip ci jeszcze powie w ktorej czesci dnia jest daleko od komputera(domu) i wysyla wiadomosci smsem. i tak moznaby wymieniac i wymieniac ….
wystarczy kilka dni poobserwowac i generalnie - jakbys ja znal od zawsze :]
…dojdą to tego jeszcze pożyczki społecznościowe i już wiemy kto ma nadmiar gotówki,a kto biduje. Gdyby allegro nie kasowało archiwalnych aukcji to wiedzielibyśmy nawet co dana osoba ma w domu.
Nigdy jeszcze w polskim internecie nie było takie łącznika pomiędzy światem rzeczywistym, a światem wirtualnym.
Niewinne wymuszenie podawania imienia i nazwiska przy rejestracji w NK ma konsekwencje daleko bardziej wykraczające po za sam serwis.
Sieć faktycznie daje ogromne możliwości, a pewnie wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego ile można się o nich dowiedzieć znając wyłącznie imię i nazwisko…. Aż strach pomyśleć, co można by z taką wiedzą zrobić.
Z drugiej strony jak kogoś w sieci nie ma to jest taki “nobody” (przypomina mi się zapowiedź filmu “Wanted”). Częściowo jest to prawda. Z drugiej strony - ja tam wolę się promować, a że nie mam nic do ukrycia to z moich postów na blogu, znajomych w NK i masy innych różnych miejsc w sieci można dowiedzieć się o mnie niemal wszystko. Psyhiatra z pewnością miałby już kompletny profil psychologiczny mojej osoby.
Zależy kto co woli - jak się chce ukrywać to z łapy z daleka od sieci
A jak odwrotnie to hulaj dusza po forach
Faktycznie mozliwosci wykorzystania takich informacji sa spore, ale czy wszystkie maja sens ? Mozna dowiedziec sie wiele o przyszlym pracowniku, jesli oczywiscie to kogos wogole interesuje.
Ale jakie daje nam to mozliwosci w kontaktach interpersonalnych ?
Mysle ze znajac duzo informacji o jakiejs osobie, i uzywajac ich w celu poznania jej osobiscie mozna wywolac u tego kogos uczucie strachu.
Jesli np. osoba nie zdaje sobie sprawy ze jej zycei osobiste jest wystawione na swiat, a my podejdziemy z tekstem (celowo przerysowanym) “Czesc, ja tez lubie pilke nozna.”
Jesli ta osoba zdaje sobie sprawe z tego co upublicznia, to sam fakt ze ktos to wczesniej przeszukal moze powodowac podejzenia o obsesyjnosc
W takim przypadku informacje tez wydaja sie bezwartosciowe, jesli nie chcemy budowac relacji na klamstwie, i chcemy aby byla zdrowa - nawet powinnismy z poczatku takich informacji unikac.
Ogolem, mam na mysli to ze upublicznianie swojego zycia w sumie nie niesie ze soba nic zlego, jest to dla nas dziwne, dlatego ze wczesniej nikt niby tego nie robil, ale “web 2.0″ od poczatku daje szanse zaistniec, pokazac sie osobom zupelnie “szarym” - tylko czy te szare osoby sa na to gotowe ? Czy swiadomie wystawiaja sie do publicznego wgladu ?
Mysle ze w wiekszosci nie.
Ja zastanawiajac sie glebiej tez jestem konkretnie “wystawiony”, ale jakos mi to nie przeszkadza, nawet wiedza jaka moze miec o mnie google (a pewnie wie o mnie wiecej ode mnie) mi nie przeszkadza. Ekshibicjonista ? Byc moze, ale wychodza z zalozenia ze aby wykorzystac takie informacje trzeba miec cel, a tym juz wg mnie trudniej.