Archive for September, 2008

Czas opróżnić szafy, czyli darmowe pomysły za jeden uśmiech

Monday, September 29th, 2008

Zapraszam do punktowania mojego pomysłu na serwis internetowy w ramach akcji “Nie bądź psem ogrodnika” organizowanej przez autora bloga netto.blox.pl

Każdy z Was ma pewnie pełną szufladę (albo nawet szafę) pomysłów. Czas przestać się oszukiwać, że uda się je wszystkie zrealizować i skupić się na tych najbardziej wartościowych i realistycznych.

Ja w ramach porządków w  szafie przedstawiam “Słówkera”. Pomysł do samodzielnego montażu i wykorzystania. W razie podjęcia rękawicy służę radą i wsparciem moralnym.

W szafie zrobi się nieco luźniej, a jako ciekawostkę powiem, że realizowany obecnie panklient.pl czekał w niej 3 lata. Chodzą słuchy, że było warto czekać :)

Polska 2.0, czyli za 12,99 pracownik fastfoodu staje się człowiekiem

Friday, September 26th, 2008

Pomijając wszelkie terminologie i numeracje webu, w przypadku polskiej sieci możemy zdefiniować (głównie na potrzeby tego posta) epokę przed NK i po NK.

NK w moim odczuciu pełni dziś rolę współczesnej książki telefonicznej. A że technika poszła do przodu to można jeszcze dorzucać zdjęcia i wysyłać “smsy”. W PRLu w ramach profilu można było sobie wstawić przed nazwiskiem tytuł naukowy. Aż żal tak “pięknej” tradycji, bo wymarła ona również na wizytówkach.

W tamtych czasach, by zadbać o całą swoją prywatność wystarczyło zastrzec numer telefonu, dziś jesteśmy na tacy. Sama NK to wynalazek zupełnie niewinny, ale życie tworzy nieoczekiwane mashupy.

Zastanawialiście się kiedyś kto pracuje w Mc Donaldzie? W sumie po co. Przecież to “studencki pracodawca roku”, a studenci gdzieś pracować muszą (niewidzialna ręka rynku nieruchomości postanowiła ostatnio, że mieszkać nie muszą).

Jako, że Mc Donald obok którego codziennie przechodzę jest w remoncie na miejsce eksperymentu wybrałem KFC. Tam stuff ma na tabliczkach swoje imię i nazwisko, a jak ktoś jest słaby z pamiętania to na paragonach drukowane są personalia kasjera. Jeszcze o dziwo bez numeru gadu gadu.

Po przepytaniu NK dowiedziałem się, że dziewczyna, która sprzedała mi dziś śniadanie ma jakieś życie prywatne, przyjechała z mniejszej miejscowości, studiuje na politechnice i walczy o miejsce w DSie, ma nawet jakiś przyjaciół. Studiuje dziennie więc za parę dni już jej tam nie będzie. Te wszystkie informacje kosztowały mnie na wynos 12,99.

Anonimowy, pomiatany i powszechnie wyśmiewany sprzedawca fastfoodu staje się nagle człowiekiem i to co gorsza z ambicjami. Co niektórzy dali by mu nawet status mikrocelebryty, bo w sumie kto dziś nim nie jest?

Czy taki masowy zanik anonimowości zmieni nasze relacje między ludzkie? Czy teraz świat dzieli się na “znajomych” i tych których jeszcze nie namierzyłem na google lub NK?

Czujecie już różnicę między “przed” i “po” NK?