Archive for December, 2007

Forex dla ignorantów, czyli nie próbujcie tego w domu - suplement

Friday, December 21st, 2007

Jako ciekawostkę podaję jeszcze statystyki co do działalności oby programów.

Nazwałem je 2006 i 2007 od daty ich "produkcji". Jak widać starszy radzi sobie lepiej. Tym ciekawe, że jak obrazuje wycinek raportu, decyzje o typie pozycji, długie lub krótkiej podejmuje według bardzo skomplikowane algorytmu. Po prostu otwiera pozycję w przeciwnym kierunku do poprzedniego razu :)

Program

Para Magic number Zysk
2006 EUR/USD 777 i 7771 1139,56
2007 EUR/USD 888 i 8881 -552,77
2007 GBP/USD 999 80,79
      667,58 (bez kosztów swap)

 

Forex dla ignorantów, czyli nie próbujcie tego w domu

Friday, December 21st, 2007

 

Komu z nas nie marzy się pasywny dochód?, czyli „okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy”

Myślę, że ciekawym pomysłem tego typu jest FOREX. Ktoś zaraz powie, że FOREX to praca jak każda inna i wymaga sporego zaangażowania. Będzie miał oczywiście rację. Platformy do gry na tym rynku pozwalają jednak na pewną automatyzację, czyli wykorzystywanie specjalnych mini programów, które za nas podejmują decyzje o otwarciu lub zamknięciu pozycji. Dobierają one parametry transakcji jak również mogą dokonywać ich korekty w miarę rozwoju sytuacji.

Wymyśliłem więc sobie, że gdyby mieć w miarę solidny algorytm, to skromny komputer ze stabilnym łączem internetowym mógłby w zaciszu generować spore zyski bez jakiegokolwiek naszego udziału. Czy można wyobrazić sobie lepszą definicję pasywnego dochodu ?

Czy moje założenie jest słuszne? Odsyłam zainteresowanych do forum http://www.forex.nawigator.biz/dyskusje gdzie zawodowcy obalają fachowymi argumentami mrzonki takich zapaleńców jak ja.

Lektura tego oraz innych rzetelnych źródeł informacji nie napawa optymizmem. Forex to jednak miejsce, gdzie liczy się wiedza i doświadczenie. Można tam bardzo szybko i dużo zarobić, ale jeśli startujemy z mojego poziomu to raczej tylko wiele stracić.  I tutaj mógłbym zakończyć, gdyby nie zuchwały eksperyment, który postanowiłem przeprowadzić.

Czytając wyrywkowo różnego rodzaju fora internetowe doszedłem do wniosku (z pewnością to banał), że podstawą sukcesu nie jest tutaj sam algorytm, a raczej metoda zarządzania ryzykiem. Wypatrzyłem tutaj małą szansę, że nawet nie wiedząc dokładnie jak dany algorytm działa można go użyć do zarabiania pieniędzy, byłe by chociaż w podstawowym stopniu potrafił zarządzał naszym portfelem. To podstawowe zarządzanie miało by polegać na ustawianiu sztywnych parametrów Stop Loos i Take Profit, czyli wartości, które określają jaką stratę możemy zaakceptować i jaki zysk nas zadowoli. Nie bez znaczenia jest też dobór wolumenu, by zapobiec sytuacji, gdy stawiamy wszystko na jedną kartę. Automatyzacja ma też tą zaletę, że wyłącza podatny na histerie i euforię czynnik ludzki. Potrzebowałem robota, który trzymał by za mnie dyscyplinę i nie poddawał się pomysłom, by zaryzykować więcej niż planowałem bo może się tym razem uda.

Skąd wziąć taki algorytm? Napisać samemu? Oczywiście, można. Ale trzeba wiedzieć coś o programowaniu (z tym nie mam problemów) i o samym rynku Forex (tutaj mam same problemy). Skorzystałem więc z gotowca zamieszczonego w Internecie. Eksperci mają podzielone zdania, czy powszechnie dostępne programy mają jakąś wartość. Bez wątpienia wartość mają, ale trzeba je odpowiednio poustawiać, poprzerabiać, wytestować i dopasować do swoich potrzeb i wymagań. Nie ma skróconych dróg. Nie możemy wyobrażać sobie, że ściągniemy z Internetu darmowy program, który będzie dla nas zarabiał 10-20% miesięcznie zawsze i wszędzie. A jednak sam musiałem się o tym przekonać.

Poszukiwana zacząłem od strony http://www.mql4.com. W Internecie znajdziecie sporo forów, a tam dziesiątki automatów (zwanych również strategiami czy ekspertami). Sporo jest też wersji płatnych.

Moje poszukiwania zakończyłem na dwóch podobnych do siebie programach: NeuroMoneyManagement i NeuroMACDwithMM.

Polecam oczywiście czytanie tych informacji w oryginalne mi nie jest to dane :( Mój wybór niektórzy ocenili bezlitośnie.

 

21 listopada, czyli miesiąc temu rozpocząłem grę przy użyciu tych dwóch automatów z początkowym kapitałem 5 tysięcy zł.  Zaczynałem grę na dwóch crossach: EUR/USD oraz GBP/USD. W połowie gry zrezygnowałem z tej drugiej pary.

Po przeprowadzeniu ponad 100 transakcji zakończyłem grę z zyskiem 614,16 zł co daje 12% zysku w skali miesiąca. Pełną historię transakcji obrazuje ten raport

Fajnie, prawda? Żadnej pracy, a 600 (minus 19% podatku Belki) zł do kieszeni. Mam jednak niedoparte wrażenie, że miałem więcej szczęścia niż rozumu. Miesiąc to za mało, żeby cokolwiek stwierdzić. Mam przeczucie, że następny miesiąc zakończyłbym takim samym, globalnym wynikiem, czyli nadal miałbym 10-12% z tym, że już w skali dwóch miesięcy. Mimo iż przez miesiąc bilans nigdy (z wyjątkiem pierwszych transakcji) nie był ujemny, a kilka razy zysk przekraczał 20% to pod koniec sytuacja była dramatyczna. Nie znam się, ale według mnie to zbyt duża amplituda, żeby spać spokojnie. Dlatego czeka mnie sporo analizy i szukania nowych parametrów wejściowych, może nawet nowych algorytmów.

Reasumując. Nie próbujcie tego w domu. Grajcie na kontach demo, trenujcie, uczcie się, nie bądźcie zuchwałymi ignorantami jak ja :)

Wiedzą o Tobie tyle ile znajdą, a nie tyle ile chcesz żeby wiedzieli

Sunday, December 9th, 2007

Jednym z moich ulubionych powiedzeń jest rosyjska maksyma “Im ciszej jedziesz, tym dalej zajedziesz”. Nigdzie nie sprawdza sie lepiej niż w Internecie.

Niedawno kupowałem mieszkanie. Przy takiej transakcji w grę wchodzą dość duże sumy, warto więc negocjować (trzeba w ogóle umieć albo/i mieć jakieś argumenty). Podstawą do negocjacji jest chociażby minimalny zasób informacji na temat drugiej strony. Nikogo już nie dziwi, że po wpisania imienia i nazwiska w sieci można znaleźć ślad każdego. I tak np. w serwisie goldenline.pl znajdziecie na “mój” temat mnóstwo informacji: http://www.goldenline.pl/krzysztof_gibek. Ups, to chyba nie ja, ale imię i nazwisko się zgadza ;-)

A co byście powiedzieli, gdyby druga strona negocjacji zamieszczała z internecie relacje z ich przebiegu? Samobójstwo? Możliwe. Pamiętajcie, że publikując w sieci piszecie do wszystkich, a nie tylko do tych, których widzielibyście jako czytelników. Banalne ? Niby tak, ale pomyślcie jakiego doznałem szoku, gdy przeczytałem o sobie na blogu zbywców mieszkania i to dopiero na początku negocjacji: http://miliondolaroww12miesiecy.blox.pl/2007/10/Trudny-klient.html

Wnioski z tego wpisu zachowam dla siebie, chociaż przyznam, że więcej miałem ubawu niż wymiernych korzyści, ale jak to mówi stary, dobry dowcip “niesmak pozostał”.

Ostatnio zapoznawałem się bliżej z FaceBookiem (http://www.facebook.com/profile.php?id=702943331) i trafiłem przy okazji na artykuł http://www.time.com/time/business/article/0,8599,1687064,00.html. Jak wiecie (jeśli nie, to warto sprawdzić) Facebook to platforma, na która napisano mnóstwo aplikacji, których celem jest wywoływanie interakcji pomiędzy nami i naszymi znajomymi. Może się więc określać i definiować na podstawie preferencji muzycznych, filmowych, książkowych, geograficznych, kulinarnych, itp, itd. Możemy też zmusić różne inne serwisy, żeby informowały naszych znajomych o tym jakie strony ostatnio odwiedzaliśmy, jakiej muzyki słuchaliśmy, itp, itd. Cały ten obieg informacji na nasz temat dzieje się automatycznie i bez naszej wiedzy oraz kontroli. Możemy w prosty sposób doprowadzić do sytuacji, że każdy nasz krok w sieci będzie odnotowany i ciężko nam będzie potem zatrzeć ślady.

Prawdziwą wrzawę wywołał jednak nowy pomysł FB o nazwie Beacon. Pomysł polega na informowaniu naszych znajomych o dokonanych przez nas zakupach. Kolejny sposób towarzyskiej interakcji pomiędzy znajomymi ? Nic bardziej mylnego. Beacon to pomysł na świetny biznes, czyli na promowanie i reklamowanie określonych produktów. Jeśli my zdecydujemy się na zakup płyty CD czy nowego odtwarzacza MP 3 nasi znajomi dowiedzą się o tym i bardzo możliwe, że zapragną pójść w nasze ślady. Z natury lubimy chwalić się swoimi zakupami. Opowiadamy o nich, wyrażamy opinię, uzasadniamy, bronimy wyborów, często nakłaniamy innych, nie mając z tego żądnej, wymiernej korzyści. Gdzie leży problem? Doskonale obrazuje go poniższy cytat:

“What if you bought a book on Amazon called Coping with AIDS and that got published to every single one of your friends?”

Nie wszystkimi zakupami chcemy się więc chwalić, a czy dana nam będzie szansa o tym decydować? A może czeka nas zapotrzebowania na nowy rodzaj usług jakim będzie wymazywanie śladów naszej sieciowej aktywności? Za zakończenie zabawna historia, która przytoczyła Kira w komentarzu do linka: http://mojbiznes.pl/Panie-kup-Pan-Raport,link,454