“Wiesz jak jest, gdy twardy biznes I poezja wchodzą w kolizję”
Rzeszę beta testerów serwisu blip.pl zamurowała dzisiejsza wiadomość o zakupie go przez firmę Gadu Gadu S.A. Jest to moim zdaniem doskonała okazja, by z odległego punktu widzenia pokusić się o ocenę całego tego zajścia. Nie chciałbym tutaj przytaczać reakcji użytkowników serwisu, bo jak każdy się domyślna reakcje są różne - kwadratowe i podłużne. Wielu składa autorom gratulacje, wielu też deklaruje rozstanie z serwisem. Czują zapewne, że tracą swoją enklawę, której powstawanie i testy śledzili z zaangażowaniem.
Ciekawa dyskusja na te tematy toczyć się będzie na forum NetTalk.
Czym jest blip.pl ?
Blip.pl jest bardzo przyzwoicie wykonanym klonem amerykańskiego hitu (jak widać również eksportowego) o nazwie twitter.com. Ignorant mógłby powiedzieć, że to serwis całkowicie pozbawiony sensu, w którym satysfakcję czerpiemy z informowania naszych znajomych ( i nie tylko ich, bo kto dziś wie kto jest naszym znajomym ?) o tym, że np. jemy kanapkę, ziewamy, czy wreszcie finalizujemy dzień i idziemy spać. Można też powiedzieć, że to takie wielokanałowe opisy na GG. Ostatnie lata w polskim i światowym internecie pokazują, że potrzeby ludzkie są nieodgadnione, a 90% z nich dla postronnego obserwatora jest nieracjonalne. Sam złapałem się na tym, że zacząłem coś pisać na blip.pl, zdarza mi się coś czytać, a nawet umieściłem blipowy widget na swoim blogu. I to w bardzo widocznym miejscu. Jak więc widać, blip.pl ma bliżej nieokreśloną silę przyciągania i to nie podlega dyskusji.
Czy wystarczy skopiować pomysł z zachodu, by odnieść sukces ?
Oczywiście, że nie wystarczy. Moim zdaniem pomiędzy pomysłem, a wykonaniem musi istnieć idealna równowaga i oba te elementy są kluczowe w ostatecznej rozgrywce. Autorzy wykorzystali sprawdzony już na zachodzie patent, ale w wykonanie włożyli swoją wiedzę i umiejętności. Opłaciło się, bo serwis przypadł wielu do gustu i wręcz krzyczał “korzystaj”. Jednym z autorów serwisu jest dobrze znany Marcin Jagodziński, autor popularnego netto.blox.pl. Wielu z nas może zazdrościć mu autorytetu jakim się cieszy w polskiej sieci. W dzisiejszym czasach nie ma autorytetów? Ok, ale są ludzie z blogami o dużej poczytności (i poczytalności, ale o tym później). Na liście beta testerów zgromadził ponad 600 osób, a w pewnych kręgach serwis żył już zanim został uruchomiony. W historię raczkującego serwisu wpisał się również skandal z udziałem serwisu grono.net. Czy to wystarczyło, by sprzedać serwis potentatowi po zaledwie kilkunastu dniach testów ? Przypadek? Strategia? Serwis stworzony na zamówienie publiczne czy osobiste, a może po prostu rynkowe? Ktoś znajomy w GG dał cynk, że warto iść w tym kierunku,a oni to kupią, bo sami porządnie zrobić nie potrafią? Nie wszędzie, gdzie ktoś uczciwie zarobił parę groszy pojawia się sPISek.
Dlaczego czuję niesmak (leciutki) ?
Czuję go, gdy czytam na blogu blip.pl “Dlaczego Gadu-Gadu S.A.? Możemy pisać, że jesteśmy dumni, że blipem zainteresowała się firma notowana na giełdzie, znana milionom polskich internautów. To prawda, jesteśmy dumni z tego powodu” w kontekście wypowiedzi na netto.blox.pl o firmie Gadu Gadu. Nie znam Pana Marcina osobiście, ale śledząc charakter jego postów liczyłem raczej na coś w stylu “Dobra, wiemy wszyscy jaki badziew uprawiają w tym GG, ale my też mamy swoją cenę i z tego powodu jesteśmy skłonni obdarować tych nieudaczników pierwszym w ich historii porządnym produktem”. Chyba, że umowa sprzedaży miała też dodatkową klauzulę. Nie mówię, że teraz autorzy blip.pl będą musieli dbać o dobry wizerunek nowego partnera biznesowego, ale widać nauczyli się już dostrzegać jego jasne strony. Notowany na giełdzie i znany milionom Polaków. Zupełnie jak kiedyś Universal.
Odrobina poezji w tym biznesie ?
Co powinni zrobić autorzy Marcin Jagodziński i Zbigniew Sobiecki, by przeprosić się niezadowolonymi z obrotu sprawy użytkownikami? Proponuję konta premium z opcją “Nie pokazuj milionowej hordy użytkowników GG” albo przynajmniej narzędzie tłumaczące w drugą stronę niż robi to Amanda Translator.
June 12th, 2007 at 1:07
Problem moze polegac na tym ze serwis dobrze zrobiony, przypadajacy do gustu bardziej wymagajacym urzytkownikom znajacym sie na rzeczy nie byl adresowany do takowych. Tak jak pisales o “zamowieniu” byc moze autorom chodzilo wlasnie o to zeby cos zrobic i puscic “na gielde” (; a fakt ze to akurat GG bylo najszybsze (badz co badz) trzeba po prostu przelknac. Nie wiem, z jednej strony chce mi sie gratulowac tak szybkiego stratu w finanse, z drugiej ubolewam nad strata … moralna? Chyba tak.
June 12th, 2007 at 8:40
zajrzałem sobie na twój kokpit przed napisaniem tej notki. jest na nim dość długa rozmowa z innym użytkownikiem blipa.
nie wiem, skąd to uporczywe powtarzanie o “dobrze wykonanym klonie twittera”. widziałeś coś takiego (długie wymiany zdań między 2 użytkownikami) na twitterze? a twój kokpit to nie jest jedyny przykład. nie wypieram się inspiracji twitterem, bardzo silnych, ale twittera używa się jednak inaczej niż blipa.
June 12th, 2007 at 9:01
dodam: nie “całkiem” inaczej, ale jednak inaczej i jest to inaczej “na plus” (w przeciwieństwie do serwisów, które wychodziły od twittera i go jedynie okrajały).
a co do gadu: może faktycznie moja notka była zbyt entuzjastyczna, ale naprawdę nie zrobiliśmy tego tylko dla kasy. jest to firma, która ma potencjał i nie jest jeszcze skostniała, wierzę, że może poprawić swój wizerunek (a zwłaszcza swoje produkty). mimo wszystko sytuacja, w której produkt na tak wczesnym etapie kupuje spółka giełdowa jest dla mnie powodem do dumy.
ciekaw też jestem, jaki inny inwestor branżowy byłby “dobry”?
June 12th, 2007 at 18:51
Oczywiście mówienie o klonie Twittera jest zapewne krzywdzącym uproszczeniem. Taka została przyklejona etykietka i tak to propaguje na innych. Wy z pewnością doskonale wiecie ile pracy i własnej koncepcji włożyliście w ten serwis.
Powinienem mówić raczej o serwisie inspirowanym Twitterem. Jednocześnie jednak uważam, że na tym etapie jego rozwoju jego odrębność/wyższość/unikalność jest jeszcze zbyt słabo zarysowana.
Może trochę przeceniam Waszą rolę w tym wydarzeniu, ale liczę, że będziecie mieli jakiś pozytywny wpływ na dalszy kierunek rozwoju nie tylko samego blip’a, ale również innych produktów GG.
June 12th, 2007 at 20:03
nie, ja nie mówię, że to jest krzywdzące, bo twitter jest oczywiście przykładem ogromnego sukcesu.
może powinienem to jakoś inaczej powiedzieć: faktem jest, że blip jest bardzo do twittera podobny, gdyby go rozpisać na funkcje. ale jest dość istotnie odmienny, jeśli chodzi o user experience i sposób korzystania z niego. twitter to zdecydowanie “microblogging”. blip potrafi, jeśli zajdzie taka potrzeba, zastąpić komunikator czy czat.